aktualizacja w weekendy ;-)

piątek, 27 lutego 2009

Haruki Murakami - Kronika ptaka nakręcacza

Druga przeczytana przeze mnie książka Murakamiego, ponoć jego najsłynniejsza, czy też najlepsza powieść tak naprawdę nie odbiega ani konstrukcyjnie ani językowo od „Kafki nad morzem”. Tutaj mamy do czynienia z 30-latkiem, ale jest to dość nietypowy 30-latek, któremu wszystko zwisa, przyjmuje bezrefleksyjnie życie, omijając wszelkie niuanse i odcienie. Do czasu. Gdy odchodzi od niego żona zaczyna się zastanawiać nad różnymi rzeczami. A że nie jest zbyt bystry, z czego zresztą zdaje sobie sprawę, zastanawia się długo, powoli i dokładnie, nie widząc czasem oczywistych połączeń i rozwiązań, a czasem wpadając na pomysły, które czytelnikowi raczej by do głowy przyjść nie mogły. Ta niejednorodność inteligencji sprawia wrażenie, że być może różnice kulturowe są zbyt duże, aby złapać wszystkie odniesienia. Może.

Jeśli chodzi o język to jest on tu niestety także nieznośnie sztuczny. Aczkolwiek autor puszcza do nas oko, wkładając w usta głównego bohatera zdanie „Wydało mi się, że sam stałem się częścią jakiejś źle napisanej powieści” (s.185). Tak, to prawda, bohater jest częścią źle napisanej powieści. A może to też ma znaczenie? Może ta sztuczność jest częścią planu? Tylko jakiego planu?

Niektóre wątki w książce giną, by uzyskać znaczenie kilkadziesiąt stron dalej. Niektóre wątki pojawiają się, by nadać znaczenie poprzedzającym. Jednak są i takie, które aż się proszą o rozwinięcie albo zakończenie. Czy to, że tych zakończeń nie dostajemy, ma być furtką dla interpretacji? Być może, aczkolwiek mam wątpliwości.

Zamiast rozwinięcia moich refleksji, podaję linka do recenzji zbioru opowiadań Murakamiego, autorstwa Jarosława Czechowicza:

krytycznymokiem.blogspot.com

oraz

Recenzje na Biblionetce

wtorek, 17 lutego 2009

Tragedia na Otrycie

Stowarzyszenie Klub Otrycki z ogromnym żalem zawiadamia o tragicznej śmierci naszego Kolegi Jarka F., do jakiej doszło 16 lutego 2009 r., w masywie pasma Otryt.

Jarek wyszedł przed południem z Chaty, by zrobić zakupy i przy okazji kilka zdjęć. Zamienił w sklepiku w Dwerniku kilka zdań i poszedł robić zdjęcia nad San. Jarek zameldował się po powrocie znad Sanu, po czym wyszedł w kierunku Chaty tak, by spokojnie za dnia do niej dojść. Ale nie doszedł.

W tym czasie na Górze zastanawiali się, dlaczego Jarek nie wraca. Czy chce ich wystraszyć? O co chodzi. Gospodarz zadzwonił do kilku zaprzyjaźnionych miejsc gdzie Jarek mógł się zatrzymać. Nigdzie go nie było. Zadzwonił więc do GOPRu. GOPR po kilku godzinach znalazł Jarka. Zamarzniętego.

Wszyscy związani z Chatą jesteśmy wstrząśnięci. Zmarły turysta należał do zaprzyjaźnionej grupy studenckiej z Białegostoku, od lat przyjeżdżającej do Chaty Socjologa na Otrycie. Ogromny żal z powodu tej tragedii. Niech ten wypadek będzie przestrogą, dla wszystkich turystów, niedoceniających warunków zimowych w Bieszczadach.

piątek, 13 lutego 2009

Haruki Murakami - Kafka nad morzem

Murakami cieszy się ostatnio dość dużym wzięciem, więc postanowiłem także wyrobić sobie opinię na jego temat. Przeczytałem dwie grube książki i dalej opinii nie mam. Naprawdę nie wiem co myśleć o tym pisarzu. Najpierw "Kafka nad morzem". Powieść, która pewnie by mnie urzekła gdybym, podobnie jak bohater, miał 15 lat. Niestety teraz dociera do mnie jedynie delikatna bryza pretensjonalności i nudy. Nie wiem czy jest to kwestia tłumaczenia, czy Murakami świadomie stosuje taką stylistykę, ale czyta się to fatalnie. Pod względem językowym oczywiście. Młoda dziewczyna opowiadająca o swoim życiu używa zwrotów w stylu "no i wtedy przez kilka lat uczęszczałam do szkoły takiej i takiej". W rozmowie z 15-latkiem! Takich kwiatków jest całe mnóstwo.

Osławiony realizm magiczny realizowany jest głównie za pomocą mówiących kotów, spadających z nieba śledzi i deszczu pijawek. Reszta to pomieszanie mitologii japońskiej, taoizmu i współczesnych zachodnieuropejskich gadżetów kulturowych. Mam wrażenie, że ci Japończycy słuchający Beethovena, Schuberta, Prince'a czy oglądający filmy Truffaut'a mają na celu jedynie umożliwić sprzedanie się książki na rynkach zachodnich.

Jednak można także odnaleźć inne aspekty tej powieści. Można podejść do niej jak do historii poszukiwania własnej tożsamości w świecie, w którym gra różnych sił wykracza daleko poza widzialne i doczesne sprawy. Można odczytać to jako opis zmagania jednostek z ich przeznaczeniem, z nieodgadnionym losem, gdzie pewne działania wolnej woli potrafią kolosalnie zaburzyć przepływ energii pomiędzy światami, co ma wpływ na ludzi jeszcze przez dziesiątki lat. Można odczytać w tym historię zmagania o przywrócenie kosmicznego ładu oraz jako próbę dotknięcia tajemnicy, która do samego końca jest niepoznawalna. Można. Tylko gdyby to było nieco lepiej napisane!

Recenzje na Biblionetce

wtorek, 10 lutego 2009

Hotel Calculator

Dostałem do zrecenzowania nową porównywarkę ofert hotelowych dostępną pod adresem http://www.hotelcalculator.com/pl. W informacji o sobie podają szereg reklamowych informacji (np. że jest to pierwszy taki serwis w Polsce), które można łatwiej lub trudniej zweryfikować. Nie mam zamiaru jednak tego robić, bo czasu mi brak, ale postanowiłem jakoś się odnieść do niektórych z nich i opisać pierwsze wrażenia.

1) Bardzo szeroka oferta. Tak, oferta rzeczywiście jest imponująca, obejmuje tanie hotele, jednak ceny nie zawsze bywają najniższe. Wyniki wyszukiwania dwuosobowego pokoju w czeskiej Pradze zaczynają się od 70 zł za osobę, podczas gdy na hostelworld można znaleźć miejsce co prawda w 8-osobowej sali, ale już za niecałe 25 zł. Standard jest oczywiście nieporównywalny, ale warto by chyba rozszerzyć ofertę także dla tych oszczędniejszych podróżujących, plecakowców itp? Warto może dogadać się z większą liczba wyszukiwarek? Chyba że serwis jest adresowany jedynie do biznesmenów.

2) Brak ukrytych opłat, wyszukiwanie najlepszej ceny, sprawdzeni dostawcy itp. - to oczywiste biorąc pod uwagę fakt, że serwis jest jedynie agregatorem obcych baz danych. I tak końcowym rezultatem jest przekierowanie do macierzystego serwisu hotelowego danego hotelu.

3) Warto popracować jeszcze nad funkcjonowaniem kilku użytecznych narzędzi. Np. pasek ograniczający zakres cenowy pod FF ucieka gdzieś na górę ekranu. Język serwisu można zmienić tylko na stronie głównej. Fajnie, że można znaleźć hotel na mapie, ale przydałby się już w wynikach wyszukiwania dokładny adres hotelu - czasem łatwiej i szybciej szuka się z mapą na kolanach. Fajnie byłoby także rozszerzyć ofertę na resztę świata, a nie tylko hotele w Europie.

Reasumując, nowy serwis ma jeszcze sporo braków, ale zmierza w dobrym kierunku. Dobrze pomyślane, choć nieco ukryte są różne dodatkowe funkcjonalności, jak np. wybranie czy chcemy wyświetlać ceny za pobyt, czy za noc; możemy w każdej chwili zmienić walutę w jakiej wyświetlane są ceny itd. Warto się nim zainteresować, warto mu się przyglądać. Reklama Na Blogach Jeśli choroby wieku dziecięcego będą szybko usunięte, jeśli twórcy nie spoczną na laurach, tylko słuchając klientów będą go ciągle udoskonalać, jeśli ciągle będą rozszerzać listę wyszukiwarek - serwis ma szanse stać się bardzo dobrym hotelowym odpowiednikiem porównywarek cen typu ceneo, skapiec czy nokaut.

piątek, 6 lutego 2009

SDJ nr 2/2009

Tym razem znalazłem w SDJ opis dość popularnej biblioteki javascript, którą wykorzystuje sporo skryptów do różnych serwisów zarówno CMS-owych typu joomla, jak i wielu innych samodzielnych skryptów. Dostosowanie ich do własnych potrzeb zajmuje często trochę czasu, a czasem po zajrzeniu w kod człowiekowi odechciewa się grzebać, takie nagromadzenie jest dziwnych zapętleń i odniesień. Okazuje się jednak, że nie taki diabeł straszny i tak naprawdę takie biblioteki jak jQuery są kapitalnym ułatwieniem w dostosowaniu odpowiednich rzeczy.

Artykuł podaje bardzo proste przykłady zastosowań, które przekonują czytelnika, że ich stosowanie naprawdę jest banalne. Pomimo, że opisywane jest połączenie jQuery z technologią ASP.NET to i tak od razu widać, że połączenie tego z jakakolwiek aplikacja PHP także nie będzie stanowiło problemu. Na pewno wgryzę się po lekturze tego artykułu w szczegóły biblioteki, którą nie wiem jakim cudem przeoczyłem w dotychczasowych zmaganiach. A ponieważ to właśnie było celem Autora, to mogę przyznać, że odniósł on pełny sukces ;-)

wtorek, 3 lutego 2009

Anuradhapura

Pierwsze kroki w starożytnej Anuradhapurze skierowaliśmy do jaśniejącej z daleka dagobie Ruwanwelisaya. Wystająca zza zielonego parawanu na tle intensywnie błękitnego nieba białe półkole robiło wrażenie. Biorąc pod uwagę, że stupa powstała w II w p.n.e. można sobie łatwo wyobrazić jakie wrażenie robiła na ówczesnych mieszkańcach wyspy.



Całe miasto rozciągnięte jest na jeszcze większej przestrzeni niż Polonnaruwa. Ulice krążą wokół olbrzymich sztucznych zbiorników na wodę, dojeżdżając do ukrytych pomiędzy drzewami starożytnych ruin królewskich pałaców i buddyjskich świątyń. Najstarsze z nich pamiętają czasy zakładania miasta w III w p.n.e. W progach pałaców do dziś leżą tzw. księżycowe kamienie, mające chronić przed złymi mocami. Są to kamienne półkola, na których wyrzeźbione są kolejne półkręgi różnych zwierząt, postaci i innych przedmiotów. Towarzyszy temu oczywiście bogata symbolika, której nie podejmuje się tutaj objaśniać. Tym bardziej, że kamienie te są dość mocno zużyte (co nie jest dziwne biorąc pod uwagę że mają ponad dwa tysiące lat!) i poza słoniami nie daje się na nich wiele zobaczyć.

Oprócz licznych stup, posągów Buddy i licznych kolumnad zaznaczających miejsce położenia budynków pałacowych, oprócz olbrzymich zbiorników wodnych zabezpieczających miasto w okresie suszy, natknąć się można także na takie rzeczy jak czterdziesto-metrowej długości podwójny basen pływacki Kuttam Pokuna. W sumie też niby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jego świetnie zachowane ściany maja ponad dwa tysiące lat!



Dzisiaj z basenu korzystają głównie okoliczne małpy, rosnąca na dnie zielona rzęsa nie zachęca do ochłody. Wylaliśmy zatem mineralną wodę na swoje głowy, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w kierunku Nalandy.

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka