aktualizacja w weekendy ;-)

piątek, 10 kwietnia 2009

Ogród botaniczny Peradeniya

Gdy rozpoczynaliśmy rozmowy o wycieczce w pierwszym hotelu w Kandy, właściciel bardzo zachwalał nam ogród botaniczny niedaleko Kandy. Postanowiliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak wspaniały, jak go opisywał hotelarz. Zajechaliśmy pod bramę i weszliśmy do środka. Ogród rzeczywiście był bajkowy, aczkolwiek być może wygórowane oczekiwania sprawiły po raz kolejny, że nie padliśmy na kolana. Szpalery niesamowicie wysokich palm, białe antylopy (albo inaczej się nazywające rogate-kopytne), gęste bambusowe zagajniki i zakochane pary ściskające się pod każdym krzakiem. Wyglądało to tak, jakby ten ogród był jedynym miejscem w okolicy, gdzie dozwolone było potrzymanie ukochanej za rękę (lub co innego). Klimat zupełnie jak w chiwskim minarecie ;-)




Oprócz wspanialej flory, oprócz palm, agaw, ponoć największego figowca na świecie, można było spotkać także dziwne dla europejczyka okazy fauny. Nas najbardziej zafrapowały stada nietoperzy wielkości myszołowa, tłumnie obwieszających wielkie lankijskie drzewa niewiadomej nazwy. Przenikliwie piszczące, podczas lotu wydawały niepokojący dźwięk ciężko bijącymi powietrze skrzydłami. Można było się poczuć jak na prawdziwym horrorze, albo jak w krainie Narnii czy jakiejkolwiek innej krainie z mrocznej baśni.



Oprócz moich zdjęć - tylko dla wytrwałych - kawałek znalezionego w necie filmu z wizyty jakiejś hinduskiej z wyglądu rodziny w tym botanicznym ogrodzie:


1 komentarz:

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka