aktualizacja w weekendy ;-)

wtorek, 7 kwietnia 2009

Manuela Gretkowska - Obywatelka

Z czystej poznawczej ciekawości sięgnąłem po tą książkę. Spodziewałem się znaleźć opis podstawowej mrówczej pracy przy organizowaniu od podstaw nowej partii politycznej. Mniej interesowały mnie ploteczki z podwórka, bardziej spojrzenie na organiczną pracę przez laika, który z polityką nie miał do tej pory nic wspólnego.

Partia Kobiet założona przez Gretkowską budziła we mnie mieszane uczucia. Nie jestem szowinistą, kiedyś nawet uważałem się za feministę, ale dojrzałem i nabrałem dystansu. Feminizm jak każda utopijna ideologia miesza ludziom w głowach i robi im wodę z mózgu. Gretkowską natomiast uważam za jedną z bardziej inteligentnych i błyskotliwych osób na naszym polskim podwórku. Zatem pierwszą naturalną dla mnie interpretacją było odczytanie tej hecy jako artystycznego happeningu. Sławny plakat tylko to potwierdzał.

Jaki obraz wyłania się z dziennika, pamiętnika opisującego codzienność tej rocznej przygody? Spodziewałem się szczerze mówiąc więcej refleksji na temat politycznego światka. Dostałem obraz osoby, która zmaga się na co dzień z ludzkimi słabościami i ambicjami, zarówno swoimi jak i innych. Często ulega emocjom, często nie stara się zrozumieć racji rozmówcy, często po prostu nie potrafi ich zrozumieć. Jest w tym bardzo ludzka, tym bardziej że zdaje sobie z tego sprawę bo dobrze to opisuje. Można sobie uświadomić jak niewiele potrzeba, by wpaść w zacietrzewienie i przestać przyjmować argumenty eskalując konflikt. To bardzo cenna nauka.

Z drugiej strony książka jest niestety tylko dziennikiem. Zapisem działań, z którego poza konstatacją złożoności i trudności związanych z grupowym działaniem nie wynosi się żadnej głębszej refleksji o naturze ludzkiej. Dzienniki Gombrowicza wyznaczyły baaardzo wysoką poprzeczkę. W dodatku książka jest niestety nudnawa i gdyby nie to, że poznajemy kulisy wydarzeń które jeszcze pamiętamy to jednak nie były ani te wydarzenia ani te kulisy na tyle fascynujące, by trzymać czytelnika z wypiekami na twarzy przez te trzysta stron.

Jednym słowem – dla koneserów. ;-)

Manuela Gretkowska, "Obywatelka", wyd. Świat Książki, 2008, s. 318

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka