aktualizacja w weekendy ;-)

piątek, 13 lutego 2009

Haruki Murakami - Kafka nad morzem

Murakami cieszy się ostatnio dość dużym wzięciem, więc postanowiłem także wyrobić sobie opinię na jego temat. Przeczytałem dwie grube książki i dalej opinii nie mam. Naprawdę nie wiem co myśleć o tym pisarzu. Najpierw "Kafka nad morzem". Powieść, która pewnie by mnie urzekła gdybym, podobnie jak bohater, miał 15 lat. Niestety teraz dociera do mnie jedynie delikatna bryza pretensjonalności i nudy. Nie wiem czy jest to kwestia tłumaczenia, czy Murakami świadomie stosuje taką stylistykę, ale czyta się to fatalnie. Pod względem językowym oczywiście. Młoda dziewczyna opowiadająca o swoim życiu używa zwrotów w stylu "no i wtedy przez kilka lat uczęszczałam do szkoły takiej i takiej". W rozmowie z 15-latkiem! Takich kwiatków jest całe mnóstwo.

Osławiony realizm magiczny realizowany jest głównie za pomocą mówiących kotów, spadających z nieba śledzi i deszczu pijawek. Reszta to pomieszanie mitologii japońskiej, taoizmu i współczesnych zachodnieuropejskich gadżetów kulturowych. Mam wrażenie, że ci Japończycy słuchający Beethovena, Schuberta, Prince'a czy oglądający filmy Truffaut'a mają na celu jedynie umożliwić sprzedanie się książki na rynkach zachodnich.

Jednak można także odnaleźć inne aspekty tej powieści. Można podejść do niej jak do historii poszukiwania własnej tożsamości w świecie, w którym gra różnych sił wykracza daleko poza widzialne i doczesne sprawy. Można odczytać to jako opis zmagania jednostek z ich przeznaczeniem, z nieodgadnionym losem, gdzie pewne działania wolnej woli potrafią kolosalnie zaburzyć przepływ energii pomiędzy światami, co ma wpływ na ludzi jeszcze przez dziesiątki lat. Można odczytać w tym historię zmagania o przywrócenie kosmicznego ładu oraz jako próbę dotknięcia tajemnicy, która do samego końca jest niepoznawalna. Można. Tylko gdyby to było nieco lepiej napisane!

Recenzje na Biblionetce

5 komentarzy:

  1. Autorstwa Murakami miałam okazję czytać Norwegian Wood, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Była jesień, za oknem padał deszcz, a ja zaczytywałam się w tą książkę z taką fascynacją. Język fakt prosty, bardziej odczułam to w kolejnej przeczytanej książce -
    Na południe od granicy, na zachód od słońca. Jednak zauważyłam, że mają one w sobie to COŚ co przyciąga mnie. I pewna jestem, że kiedy w końcu uporam się tomiskiem Zafona, ponownie sięgnę po Haruki Murakami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie prostota języka mnie do Murakamiego zraża tylko jego sztuczność ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdanie o fatalnym języku można różnie interpretować. Więc niech będzie, że ja piszę o pewnej prostocie, a Ty jednak o sztuczności ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. delikatna bryza pretensjonalności i nudy
    Masz rację.. Też chwilami się na tym łapie

    OdpowiedzUsuń

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka