aktualizacja w weekendy ;-)

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Polonnaruwa

Polonnaruwa przejęła rolę stolicy na przełomie tysiącleci i pełniła tą rolę przez około dwa stulecia. Przez ten czas zbudowano olbrzymie miasto, którego ruiny można oglądać dzisiaj. Rozsiane jest ono na tak dużym terenie, że pomimo jeżdżenia wynajętym samochodem nie objechaliśmy wszystkiego przez pół dnia. Ruinki nie są specjalnie okazałe, ale gdy człowiek sobie uświadamia, że są to czasy najstarszych romańskich kościołów w Polsce, to rzednie mina na widok misternie rzeźbionych ozdób w zachowanych fragmentach. Kolumnady w świątyniach, gładkie i doskonałe posągi Buddy, resztki rozległego pałacu, cały kompleks różnych świątyń w tutejszym świętym mieście... Patrząc na hindusko ubranych miejscowych turystów można sobie doskonale wyobrazić życie sprzed prawie tysiąca lat.





Nieco dalej pomiędzy drzewami prześwituje olbrzymia stupa wysoka i szeroka na kilkadziesiąt metrów. Obejście jej zajmuje całkiem sporo czasu, a człowiek na jej tle wygląda jak krasnoludek. Aż się wierzyć nie chce, że w środku nic nie ma poza duchowymi skarbami tego miejsca.



Dalej dotarliśmy do kolejnego śpiącego Buddy, który tym razem nie był pomalowany. Jest to najsłynniejszy Budda na wyspie, którego artyzm wykonania przejawia się między innymi w naturalnym ugięciu poduszki pod głową oraz w pięknie fałdów jego szaty, które zdają się poruszać w rytm oddechu śpiącego Świętego. Sen rzeczywiście wygląda na dość smaczny. Jest to o tyle zrozumiałe, że jest on pilnowany przez kilka innych posągów wykutych w tym samym kawałki skały.



Ciekawostką jest fakt, że świątynie, które od wieków niszczały teraz odzyskują powoli nawet drewniane zadaszenie. Odkrywam to dopiero teraz oglądając różne zdjęcia, na których widoczne są gołe ściany, a my oglądaliśmy ciemne kamienne wnętrza pod drewnianym stropem.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka