aktualizacja w weekendy ;-)

czwartek, 23 października 2008

Podróż poślubna

Chcieliśmy bardzo pojechać w poślubną podróż - inną niż wszystkie. Bez nerwicy zwiedzania, bez gonitwy obrazów, bez porannego wstawania by zobaczyć jak najwięcej w tym krótkim czasie urlopu. Odpocząć, odsapnąć, pocieszyć się sobą, zmęczyć się bezczynnością. Niestety. Obawiam się, że decyzja o celu naszej najbliższej podróży zniweczy te zamierzenia. Choć z drugiej strony, jeśli chcesz coś zrobić - zrób to po prostu ;-)

Kiedyś, gdy umieraliśmy z upału w samym sercu Indii, przy stupach Aśoki w Sanchi, spotkaliśmy grupę pielgrzymów, którą prowadziło dwu mnichów. Po wymianie uprzejmości, zapytali się jak nam się podoba w Indiach? Odpowiedzieliśmy, że bardzo pięknie, tylko strasznie gorąco. Mnich spojrzał się na nas zdziwiony i uśmiechnął się z politowaniem. Dla niego wcale nie było zbyt gorąco. On przyjechał ze Sri Lanki...

Tak, Sri Lanka, dawniej nazywana z europejska Cejlonem, wybrała nas na swoich najbliższych gości. Sms-ową relację na bieżąco będę prowadził na blipowym mini-blogu: igor.blip.pl. Bardziej szczegółowa opowieść będzie pewnie po zakończeniu narracji Środkowo-Azjatyckiej, która została ostatnio trochę zaniedbana z powodu braku czasu, wykorzystywanego na bieżące prace i przygotowania...


Do zobaczenia za 3 tygodnie!

poniedziałek, 20 października 2008

Deszcz, jesienny deszcz - XII Akcja GTWb

Jak już wspominałem w poprzednim poście, tegoroczna jesień nie przestaje mnie zachwycać. Kolorowe liście przez większość czasu oświetlone są jasnym słońcem. Sporadyczny deszcz nie męczy, tylko uzupełnia różnorodność świata. Depresja jesienna jest w tym roku nieobecna, przynajmniej na razie.

Jak by tych cudów było mało, upolować można jeszcze od czasu do czasu na pochmurnym szarym niebie kolorową tęczę. Perliste krople na tle złotych liści, podświetlone od tyłu słońcem. Przyroda jest wybitnie łaskawa i hojna w tym roku jeśli chodzi o wrażenia estetyczne. (Może to po to, by złagodzić stres związany z zawałem rynków finansowych?) Jedno jest pewne: jest co oglądać, choć żadne zdjęcia tego nie oddadzą:






Deszcz

kap
spadają słowa
plusk
w znaczeń kałuże
w piasek doświadczeń
wsiąka
idea

kap
kropla po kropli
plusk
drążony minerał
słowami rzeźbiona
wenus
ideał


środa, 15 października 2008

Zmiana tematu

Ostatnio nastąpiło spodziewane zmęczenie materiału. Muszę sobie zrobić przerwę od tematów azjatyckich i dla odpoczynku zamieszczę parę luźniejszych fotorelacji z najbliższego otoczenia. Zbiegło się bowiem to zmęczenie z nawałem zajęć w pracy i poza pracą, co skutkuje totalnym brakiem czasu nawet na odczytanie maili od znajomych oraz z przepiękną w tym roku polską złotą jesienią, która nie przestaje mnie zachwycać. Zatem na początek trochę kolorów, których próżno szukać w realnym świecie ;-)

Kolory w codziennej drodze do pracy:





I jeszcze odrobina kolorów nad Wisłą:



A w sobotę skorzystaliśmy z bliskiego sąsiedztwa teatru Ateneum i wybraliśmy się na "Kolację dla głupca". Sztuka lekka, śmieszna i przyjemna. Aktorstwo - rewelacyjne!!! Nie lubię Tyńca, ale w roli tytułowego głupca był po prostu boski! Reszta aktorów także na najwyższym poziomie. Czysta przyjemność - polecam każdemu z czystym sumieniem.


poniedziałek, 6 października 2008

Budyń z soczkiem

Na moje imieniny pogoda sprawiła mi słoneczny prezent pozwalający cieszyć się całą krasą polskiej złotej jesieni. Poszliśmy więc z żoną do parku, aby podziwiać wszystkie kolory jesiennej tęczy. Zrobiło się tak błogo i słodko, że brać należy pod uwagę poważne niebezpieczeństwo wystąpienia mdłości, stąd taki a nie inny tytuł noszący znamiona poważnego ostrzeżenia.



Młode Pary robiły sobie plenerowe zdjęcia w Parku Ujazdowskim...



...więc uciekliśmy do Łazienek, gdzie krzyki pawi przeplatały się z krzykiem dzieci.



Jakby krzyków w parku było mało, pojawiła się krzycząca papuga, która na chwile uciszyła rozwrzeszczane dzieci:





Na szczęście można jednak w łazienkach znaleźć także krótką chwilę ciszy i spokoju (tak, wiem, mnie też to wydaje się niemożliwe) i pogadać z polną myszą, która dostrzegła wreszcie ten fakt, że małe dziewczynki i niewiele więksi chłopcy piszczą ze strachu, a nie po to żeby zagrzać się do ataku. Zatem niewiele sobie robiąc z przechodniów zajadała się resztkami jakiegoś jedzenia upuszczonego przez krnąbrnego bachora:





Wszystkie zdjęcia zrobione są telefonem komórkowym, co sprawia że może nie są one najwyższej jakości, ale jednocześnie pozwalają wyobrazić sobie rzeczywistą odległość od nieustraszonej myszy. Czy myszy mogą być wściekłe?...

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka