Rozwinięcie tematu w następnym poście: Wojna nie tylko o Gruzję.
Doniesienia z Kaukazu napawają mnie coraz większym przerażeniem. Nie chodzi przy tym o tragizm tej konkretnej sytuacji. Chodzi mi o logikę i argumentację agresora, która jest pomieszaniem retoryki hitlerowskiej z komunistyczną. Kto z kogo stara się tu zrobić kretyna? Czy Rosjanie naprawdę wierzą, że ktokolwiek łyknie ich "siły pokojowe"? Ich teksty o gruzińskiej agresji na Osetię Południową brzmią tak, jakby Polskę ktoś oskarżał o agresję na Wrocław czy Opole. Tam przecież też jest sporo obywateli niemieckich. Ale dość o emocjach. One niczego nie zmienią, podobnie jak pozory działań podejmowanych przez polityków. Pytanie podstawowe, z którym się zmagam to czy ten konflikt to początek III wojny światowej?
Absurdalność tego pytania jest tylko pozorna. Obecny rosyjski atak wpisuje się znakomicie w logikę historii ostatnich lat. Jeśli spojrzymy sobie na łańcuszek pewnych pozornie niezwiązanych wydarzeń, okaże się że wcale nie musi być tak spokojnie. Nie będę rozwijał tematu, bo to zrobią pewnie za jakiś czas specjaliści. Wypunktuję tylko kilka spraw:
- USA są w tej chwili zmarginalizowane militarnie, wykończone wojnami w Iraku i Afganistanie. Jak bardzo są osłabieni, pokazuje przykład Olimpiady, która miała być zbojkotowana. Główna ideologia pchająca amerykańskich żołnierzy na różne wojny to obrona wolności i demokracji. W Pekinie nie po raz pierwszy ale za to bardzo spektakularnie USA pokazały gdzie mają wyznawane przez siebie idee. Dokladnie tam gdzie Rosja i Chiny.
- Rosja przyłączając się do wojny z terroryzmem dostała wolną rękę w Czeczenii, którą ostatecznie już wykończyła. Natomiast w Iraku i Afganistanie spokojnie pozwoliła wykończyć się potędze USA.
- Kosowo było dla wszystkich jasnym sygnałem: separatyści macie szansę! To był jeden z poważniejszych błędów polityki międzynarodowej ostatnich lat. Region chce się wydzielić to jest precedens, na który można się powołać.
- Teraz USA są za słabe na jakąkolwiek wojnę i nie pozwolą sobie na otwarty konflikt z Rosją. Chociaż nie wiadomo. Chiny tylko czekają na okazję, by zająć Tajwan. Oczywiście raczej nie zrobią tego siłą, bo niedługo przejmą go zgodnie z naukami Sun Tsy w sposób pokojowy. Tajwan odda się bez walki w sytuacji gdy tak jak Gruzja nie będzie mógł na nikogo liczyć. Chiny przejmą także kontrole nad cieśniną Malakka i całkowicie pod każdym względem uniezależnią się od USA. Iran widząc co się dzieje zrobi wreszcie swoją bombę przy współpracy Rosjan, którzy stworzą wtedy "szatana", który odwróci uwagę świata od Rosji i Chin.
- Powyższemu scenariuszowi mogą chcieć się przeciwstawić Amerykanie i razem z NATO uciekną do przodu i jednak pomogą Gruzji w jej walce. Włączą się w ten sposób w kolejną bałkańską w formie wojnę (górska partyzantka ze zbyt dużą liczbą stron konfliktu, by móc cokolwiek rozwiązać), tylko że tym razem oficjalnym przeciwnikiem będzie Rosja. A w takim przypadku konflikt nie ograniczy się tylko do Gruzji.
- Jeśli USA nie zrobi nic, a wszystko wskazuje na to że nie zrobi, że akurat to było ustalone już wcześniej, jakieś działania mogą podjąć kraje europejskie. Jakakolwiek najmniejsza pomoc militarna Gruzji będzie uznana przez Rosję jako przystąpienie do wojny. Co to oznacza - tłumaczyć chyba nie trzeba.
To są bardzo nieprzemyślane uwagi na gorąco. Jak będzie - pożyjemy - zobaczymy. A życie i tak przyniesie najmniej spodziewany scenariusz...
Linki do innych opinii, które uważam za trafne i ciekawe:
Konflikt w Gruzji - blog Europa21
Saakaszwili się podłożył - blog EndGame
Rozwinięcie tematu w następnym poście: Wojna nie tylko o Gruzję.
5 komentarzy: