aktualizacja w weekendy ;-)

środa, 20 sierpnia 2008

Człowiek z liściem na głowie...

Przygotowania do wesela nie zostawiają mi wiele czasu na rozrywkę, ale to jeszcze nie powód, by nie wyrzucić z siebie jakiejś obrazkowej historyjki w ramach X. Akcji GTWb. Zaczęło się od tego, że powodowany chęcią sprawdzenia czy Wisła nie występuje z koryta napotkałem kapitalny pomysł Fundacji "Ja Wisła" z udostępnianiem leżaków ZA DARMO wszystkim, którzy nad brzegiem naszej dzikiej rzeki chcą poczekać, aż na głowę spadnie im jakiś liść z okolicznych krzaków:


Gdy woda opadła leżaki przeniosły się na plażę:

Obok można było wejść lub wjechać na rowerze na prom, który przewozi na drugą stronę Wisły. Także ZA DARMO!!! No a w krzakach na wydmach - liście na głowie gwarantowane!

Z leżaków można także podziwiać przepływające statki, jak ten wracający z poszukiwania ptaków wodnych. Ptaki spadające liście raczej omijają, a jeśli nie to, raczej łapią je w dzioby, niż noszą na głowie. Pasażerowie stateczku zawsze jednak mają szansę załapać jakiegoś liścia niesionego z wiatrem:

Niedaleko plaży trwa na posterunku, rozbrajając ciągle ta samą minę, warszawski saper, któremu niestety hełm uniemożliwia zaplatanie się jakiegokolwiek liścia we włosy.

Za to wieczorem, w tej samej okolicy, obok podświetlonej kolorowo fontanny, zmieniającej barwy i kształt wody...

...można sobie czasem potańczyć pod namiotem w Ogrodach Frascati. Tutaj osoby w wieku od 30 do 80 lat tańczyły jakiś taniec, którego nie byłem w stanie zidentyfikować, a który wyglądał i brzmiał jak coś sięgającego czasów daleko przedwojennych:


Ta sielanka sprawiła chyba, że sztandarowa postać człowieka z liściem na głowie, czyli Pan Witek z Atlantydy nie ma szansy na wzbudzenie sensacji w Stolycy i wyjechał ponownie do Sopotu:


Od tego wszystkiego i od przed-weselnego stresu dostałem takiego kręćka, że po spotkaniu Pana Witka z Atlantydy, na sopockiej plaży moja postać uległa metamorfozie dostosowując się fizycznie do stanu mojego Ducha:




A w Warszawie w bruk w bruk w bruk w bruk
Dorożkarze stuk stuk stuk stuk
Kopytami klik klak klik klak
A zegary tik tak tik tak

Dziś już tylko ciszą ciszą
O dorożkach piszą piszą
Na ulicach warkot warkot
Samochody szparko szparko
A jutro nad Wisłę ja pójdę i błysnę
Z lusterka zajączkiem lub poczytam książkę
A jutro z Zygmuntem zaśpiewam, nie umrę
Dorożkę zaprzęgnę i dziewczynę z wdziękiem

10 komentarzy:

  1. Świetny nadwiślański reportaż, a i pan Witek z Sopotu wygląda jakby się nie starzał. Minę zrobiłeś przednią :) A na leżakach siedziałam i owszem, na prom czekając :) Super wyszło to porównanie stanu wody. Jak przepłynęliśmy na drugi brzeg to w tym miejscu wylądował helikopter. A nas akurat tam już nie było no.... ale od czego jest 10x zoom? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Pan Witek wrócił z Londynu albo tego drugiego nowego polskiego miasta :)
    A Ty ogłoś kiedy masz ten ślub to przyjdziemy.

    OdpowiedzUsuń
  3. @lavinka, faktycznie Pan Witek wygląda na 120 lat od zawsze ;-)))) dzięki za komentarz (w związku z tym, że skomentowałaś prawie każde zdjęcie, rozumiem, ze wierszyk na końcu należy pominąć milczeniem ;-)))))))))))

    @agata ciągle się waham, czy zamieszczać zaproszenie na blogu... Jakoś za bardzo już chyba wprowadziłbym życie prywatne w przestrzeń publiczną... ex-post - to co innego, relacja z boku własnych doświadczeń - ok, ale zaproszenie? ;-) nie wiem.

    OK, na specjalne życzenie: 6 września, godz. 19, kościół św. Trójcy na ul. Solec 61. Zapraszam ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd przyznać, ze jeszcze tym promem nie pływalem... Co musze szybko nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Warszawa78 e tam wstyd od razu. Ja jeszcze nie byłem na stacjach metra za placem Wilsona - to dopiero wstyd ;-))))) A prom jest super. 15 minut czeka na każdym brzegu i płynie w przeciwna stronę. Więc spokojnie można sobie zrobić nawet krótką błyskawiczną wycieczkę. Kapitan jest bardzo sympatyczny - prawdziwy Wilk Morski (przepraszam: Rzeczny) ;-)))) Przynajmniej wtedy gdy ja płynąłem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekstra.
    Wesolutkie poadrowienia Ci posyłam.
    hanula1950

    OdpowiedzUsuń
  7. A byłem tam niedawno. Rejsował sobie ze Starówki ;) Pan Witek... jakbym gdzieś już go widział... może na Helu ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nono, ja się wybieram na tę łódkę juz od 2 czy 3 lat i jakoś nie mogę dotrzeć... musze chyba jednak to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd się przyznać ale wiersza nie zauważyłam. Widać moja niechęć do poezji przekłada się na ślepotę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. @hanula - dzięki!!! ;-)

    @robert, a na starówce to nie był inny prom? Też woził na plażę po praskiej stronie. Teraz już nie pływa? Wydawało mi się że to dwa różne promy pływające równolegle...

    @nomad, tak to bywa z nomadami, że ciągle wędrują i dotrzeć nie mogą ;-)))))

    @lavinka, z tą "poezją" to bym nie przesadzał... ;-))))

    OdpowiedzUsuń

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka