aktualizacja w weekendy ;-)

środa, 2 lipca 2008

Poszukiwanie transportu nad Aral

<<< poprzedni odcineknastępny odcinek >>>

W Nukusie wylądowaliśmy wieczorem. Zapytaliśmy taksówkarza, czy nie zna kogoś, kto mógłby nas zawieźć nad Aral i że gdyby kogoś znalazł to niech go przyśle do naszego hotelu Nukus. Rozlokowaliśmy się w brudnych i śmierdzących pokojach i poszliśmy w miasto. Miasto miało ulice ze wspomnieniem po asfalcie. No dobrze, przesadzam. Ulica, którą szliśmy miała wspomnienie po asfalcie. Małe sklepiki z jedzeniem, ciemno, brudno, biednie, jednym słowem koniec świata. Jak to mówią, miejsce, gdzie psy dupami szczekają. Takie przynajmniej mieliśmy poczucie tego wieczora. Gdy wróciliśmy z wycieczki nad morze – wrażenie było zgoła inne.

Doszliśmy do bazaru, gdzie był również postój taksówek. Nikt jednak nie znał kogoś, kto mógłby nas zawieźć nad wodę. Może inaczej. Nie było nikogo, kto byłby w stanie nas zawieźć nad wodę. Tutaj należy zrobić dwa słowa wyjaśnienia na temat morza czy też jeziora, albo nawet jezior Aralskich.

Morze Aralskie od połowy XX wieku wysycha. Wysycha coraz szybciej. Od 1960 roku poziom wody opadł o 17 metrów! Dwie rzeki, które doprowadzały do niego wodę giną w piaskach pustyń i na polach bawełny. W efekcie uzbeckie miasto portowe Moynaq, które obok Aralska było największym portem rybackim nad Aralem jest w tej chwili położone 160 km od obecnego brzegu. Morze dzieli się na część wschodnią z płaskim pustynnym wybrzeżem, do którego nie da się dojechać, bo na przeszkodzie stoją słone bagienne piaski oraz część zachodnią, gdzie na jej zachodnim brzegu jest wysoki stromy klif. Klif sam w sobie jest ładny, a dodatkowo umożliwia daleki widok na wyschnięte dno i odległą linię brzegu uświadamiającą ogrom tej ekologicznej katastrofy.

Gdy przyjechaliśmy do Nukusu, wiedzieliśmy jedynie, że chcemy jechać nad tą zachodnia część oraz że należy być ostrożnym wobec kierowców, którzy będą oferowali podróż swoim osobowym samochodem. Asfalt kończy się zaraz za Moynaqiem, a po dnie jeziora na pewno może pojechać tylko samochód terenowy. Gdy więc jakiemuś kierowcy zapalały się dolary w oczach i twierdził, że nas zawiezie bez problemu, machaliśmy tylko ręką.

Zrezygnowani i zmęczeni, ciemną nocą zatrzymaliśmy jakąś dużą terenową ładę. Kierowca, gdy usłyszał o naszym problemie, zjechał na pobocze i zaczął się zastanawiać. On też organizuje takie wycieczki, ale na jutro rano nie da rady. Poza tym w jeden dzień to będzie bardzo trudne, bo należy objechać bagna od zachodu i wracać przez Moynaq. W druga stronę to jest bardzo ryzykowne, bo droga pod górę jest niebezpieczna, łatwo się zakopać i w zasadzie to po dnie jeziora jeździ się dużym kamazem, a nie takim małym dżipem. No dobrze, wszystko ładnie pięknie, ale on i tak nie da rady na rano nic zorganizować. Zresztą cena, którą podał nie odbiegała od oferty Tazabaya. Podziękowaliśmy i rozstaliśmy się z poczuciem, że pozostaje nam jedynie albo przystać na propozycję wycieczki dwudniowej albo zrezygnować z tego punktu programu. Problem polegał bowiem na tym, że przy bardzo napiętym harmonogramie trochę szkoda tracić czas na podziwianie wątpliwych atrakcji dodatkowych w stylu oglądanie wielbłądów na pustyni, wizyta nad jeziorem Sudachye, czy inne wizyty w komercyjnych obozach miejscowych nomadów. To był początek naszej podróży po Uzbekistanie i nie mieliśmy ochoty na powtórkę z klasztoru Shaolin.

Wróciliśmy do hotelu i przy lagmanie i piwie jeszcze raz przeanalizowaliśmy plan podróży. Okazało się, że w zasadzie to przez problem z samolotem możemy zaoszczędzić czas na zwiedzanie Taszkientu, który już mieliśmy obejrzany. Poza tym jest jeszcze parę miejsc w Kirgizji, gdzie przewidzieliśmy dzień rezerwy na nieprzewidziane kłopoty. Zatem problem niedoczasu zniknął, mogliśmy poświęcić całe dwa dni na podróż nad wodę, a finansowo i tak nic tańszego nie mieliśmy. W związku z tym zadzwoniliśmy do Tazabaya i umówiliśmy się na spotkanie w hotelowej knajpie. Pomimo późnej pory nie robił żadnych problemów.

Gdy czekaliśmy na jedzenie, wszedł do restauracji jakiś doświadczony przez życie człowiek o fizjonomii szamana, choć ubrany był w dżinsową kurtkę. Zapytał czy to my szukamy transportu nad Aral. Odpowiedzieliśmy, że już nie, bo już znaleźliśmy. On pokręcił z dezaprobatą głową, powiedział, że tam trzeba wiedzieć jak jechać, że zwykłym samochodem się nie dojedzie i że trzeba jechać od zachodu, bo od Moynaqu się nie dojedzie. No ale jak chcecie, ja uprzedzałem. I poszedł. Sprawiał wrażenie człowieka, który wie o czym mówi, ale jednocześnie nie był osobą, z którą byśmy pojechali sam na sam w środek niczego.

Chwilę potem zjawił się zadbany, dobrze ubrany i bardzo spokojny młody człowiek o japońskim typie urody. Podjęliśmy jeszcze jedną próbę przekonania go, żeby wyjechać bladym świtem i wrócić późnym wieczorem, żeby zrobić tą wycieczkę jednak w jeden dzień. Tazabay nie dał się jednak przekonać, a my już wiedzieliśmy, że nie mamy alternatywy. Facet na otarcie łez dorzucił nam jeszcze w cenie samochodu namioty i garnki do przygotowania jedzenia. Umówiliśmy się na siódmą rano przed hotelem i rozeszliśmy się do swoich łóżek.



Wyciąg z oferty Tazabaya wraz z namiarami:

Aral Sea tour

Duration: 2 days
Distance: 1000 km
Departure time: 06:30 a.m.
Transportation: Off Road Vehicles
Times of Meals: 2 breakfasts, 2 lunches and 1 dinner
Necessary accessories: tent, sleeping bags (or blankets), stove, table, chairs, plates, cups and etc.
Guide and Cook

Type and cost of Off Road vehicles (4 pax.) per day, includes fuel and driver payment:
  • Russian Jeep UAZ “Hunter” - $165 x 2 days =$330 (without AC)
  • Russian Jeep UAZ “Patriot” - $180 x 2 days=$360 (without AC)
  • Toyota Land Cruiser - $195 x 2 days=$390 (with AC)
Meals per person:
  • Breakfast: $6 x 1 time x 1 prs = $6
  • Lunch: $8 x 2 times x 1prs = $16
  • Dinner: $8 x 1 time x 1 prs = $8
  • Guide (English/Russian speaking): $25 (per day)
Accessories:
  • Tent (2 person) – $10
  • Sleeping bag (per pers) - $3
  • Quilt (per person)-$2
  • Stove, plate, fork, knife, thermos, cups, torches - $5 (up to 4 people)
  • Table - $2
  • Chair - $1
Note: From the abovementioned you can choose those ones you need and according that you can make the calculation.

Tazabay Uteuliev

Mob: +998 61 3525139
Tel: +998 61 2245169
E-mail: tazabay@rambler.ru oraz bqntravel2006@rambler.ru
WWW: http://www.kr.uz/besqala (ale często nie działa)

<<< poprzedni odcineknastępny odcinek >>>

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka