aktualizacja w weekendy ;-)

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Timur i jego drużyna

<<< poprzedni odcineknastępny odcinek >>>

W niedzielę po południu przelot z Taszkientu do Nukusu. Wcześniej jeszcze jedna wizyta na bazarze. Sevinch zadeklarowała się, że pomoże nam w targowaniu sensownych cen. Warto to wykorzystać. Ale warto też zobaczyć, jak wygląda ten bardziej nowoczesny Taszkient.

Po porannym bazarze pojechaliśmy na miejsce, które na mapie wyglądało jak centrum: plac Timura. Okazał się on jednak sporą przestrzenią parkową z ogromnym pomnikiem imperatora na koniu. Nieopodal było umiejscowione, wyglądające jak latający spodek, muzeum Timura lub, jak kto woli, Tamerlana. Muzeum, bardzo polecane wczoraj przez gospodarzy jako jedno z najciekawszych w Taszkiencie potwierdziło tylko powszechna opinię, że w Taszkiencie nic nie ma ;-) Olbrzymie, jasno oświetlone freski na ścianach przedstawiające Timura i jego potomków w scenach i stylistyce jak z Biblii dla dzieci. Trochę skorup, zdjęć i broni. Dla mnie najciekawsze były makiety różnych zabytków głównie uzbeckich, ale także związanych z Uzbekistanem bardziej luźno. I tak obok makiet Registanu, czy mauzoleum Gur Emir z Samarkandy, stała także makieta Tadź Mahal. Sevinch, która bardzo się starała być naszą przewodniczka i jak najdokładniej objaśniać nam, co oglądamy przy każdym budynku pokazywała nam: o, to także w Samarkandzie! Gdy jednak usłyszałem to samo o Tadź Mahal, trochę się zdziwiłem. Próbowałem zabłysnąć i opowiedzieć Sevinch o Baburze, którego potomek postawił ten grobowiec w Agrze, ale Sevinch nie wykazała zainteresowania. Może była to wina mojego poziomu znajomości rosyjskiego…

Skąd jednak makieta Tadź Mahal w muzeum Timura? Historia Azji Środkowej łączy się i splata z bardzo wieloma historiami świata. Timur, zwany tez Tamerlanem, potomek w linii żeńskiej Czyngis Hana, podbił połowę Azji od Turcji aż po Indie, od Iranu po Kazachstan. Jego imperium nie przetrwało długo, ale pozostawił po sobie całkiem niezłą spuściznę. Słynął z tego, że wycinał w pień podbite miasta usypując piramidy z czaszek wrogów, ale także z tego, że wielka opieka otaczał naukowców i literatów. Do tego stopnia gdzieś to w genach przekazał, że jego wnuk, Ulug Bek wolał zajmować się astronomia i matematyką zamiast polityką, co zresztą doprowadziło go do zguby. Ale o tym później.

Po niezbyt długim czasie od śmierci Timura, jego imperium rozpadło się na różne zależne terytoria rządzone przez jego potomków. Jakieś 100 lat po Tamerlanie, w Ferganie był sobie jeden z takich potomków, a nazywali go Babur. Samarkanda została opanowana przez koczowniczych wtedy Uzbeków i Babur bezskutecznie próbował jakoś sobie z nimi dać radę. Uzbecy okazali się jednak twardzi. Na tyle twardzi, że mądry Babur stwierdził, że głową muru nie przebijesz i pojechał w stronę Kabulu. Tak mu ta wycieczka dobrze poszła, że pojechał dalej. Kandahar, później Pendżab, aż w końcu dotarł do Delhi, które zrobił swoją stolicą. Nie zatrzymał się jednak i zapędził się aż do Bengalu i Himalajów. Okolica okazała się na tyle sprzyjająca, że stworzone przez Babura Imperium Mogołów przetrwało znacznie dłużej niż państwo Tamerlana, a mauzoleum, które praprawnuk Babura, niejaki Szahdżahan wzniósł dla swojej ukochanej żony stało się współcześnie jednym z symboli Indii.

W ten oto sposób ludy, z którymi walczyli Polacy pod Legnicą w XIII wieku, a które wyszły z mongolskich stepów, odcisnęły swój ślad nawet w tak odległych Indiach. A wszystkie drogi splatają się właśnie w Azji Środkowej.

<<< poprzedni odcineknastępny odcinek >>>

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka