aktualizacja w weekendy ;-)

czwartek, 5 czerwca 2008

Imprezy integracyjne?

Heh, zobaczmy z czym się je artykuły sponsorowane. Czy da się wysmażyć cokolwiek sensownego? Cokolwiek, co nie będzie odrzucać stereotypem i uproszczeniami. Weźmy na warsztat imprezy integracyjne.

Firmowe, rówieśnicze lub towarzyskie imprezy integracyjne, połączone z zabawą w budowanie piramidy z plastikowych skrzynek, jeżdżeniem na quadach, strzelaniem z łuku albo paintballem. Można także popłynąć w rejs, albo popłynąć w ogóle. Sporo osób już chyba brało w czymś takim udział. W sumie nawet szkolna wycieczkę można podciągnąć pod imprezę integracyjną. ;-) Pytanie oczywiście pozostaje otwarte, na ile taka impreza potrafi realnie zintegrować? Zdarzało się przecież, że człek siedzi na pomoście i patrząc na migoczący w świetle księżyca drugi brzeg delektuje się pragnieniem powrotu do domu, walczy z chęcią popłynięcia (niekoniecznie na drugi brzeg), albo próbuje nawiązać telepatyczny kontakt z obcą cywilizacją. Nieczęsto można spotkać bratnia duszę, która potowarzyszy w takiej medytacji. Tym bardziej, że często nie wygląda to na medytację, a raczej sprawia wrażenie walki z własna fizjologią.

(tak przy okazji odsyłam do pewnego tekstu innego rodzaju na ten temat)

Imprezy integracyjne potrafią być w równym stopniu dezintegracyjne ;-) Ile razy wypity alkohol uśpił super ego na tyle, że delikwent lub delikwentka rano nie chciała spojrzeć nikomu w oczy, albo nie pamiętała, dlaczego reszta towarzystwa dziwnie na nią patrzy? Ile razy ktoś okazywał się na tyle upierdliwy, że wszelkie resztki zainteresowania człowiekiem ulatywały jak dym z papierosa? Ilu z Was wolało pójść do swojego pokoju poczytać książkę niż kolejny raz słuchać napuszonych pijackich gadek?

Jednak mimo wszystko lubię te imprezy integracyjne. Zawsze „coś” tam się wydarzy, zawsze człowiek odkryje kolejne oblicze istnienia. Najbardziej jednak lubię poranki, gdy świt rozjaśnia niebo, umysł pracuje na odmiennych obrotach, demony poszły spać, zostają najwytrwalsi, rozmowy stają się szczere, cierpliwe i prawdziwe. Stan nieosiągalny w innych warunkach. Najcenniejsze tego typu chwile jak do tej pory przeżyłem w Chacie Socjologa na Otrycie. Najlepsze miejsce do prawdziwej integracji. Krytycy.pl Oczywiście pod warunkiem, że człowiek zgodzi się na fizyczne warunki otoczenia.

Nie, chyba jednak nie da się wysmażyć nic sensownego. Może następnym razem...

1 komentarz:

  1. Wszyscy wiemy, że imprezy integracyjne mogą być również bardzo destruktywne dla zespołu. Najważniejszym elementem jest organizacja eventu, jeśli plan imprezy zakłada pijaństwo, nie obędzie się bez niego, jeśli właściwie zostanie określony cel imprezy, pewnie właściwie zostanie odebrana przez ich uczestników i przyniesie zamierzone cele

    OdpowiedzUsuń

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka