| <<< poprzedni odcinek | następny odcinek >>> |
Dziś druga z serii lektur środkowoazjatyckich. (Pierwsza była opisana TUTAJ) Osiem reportaży z Azji Środkowej napisanych w latach sześćdziesiątych. Każdy z innego kraju. Przemieszcza się z zachodu na wschód zaczynając od Gruzji, docierając do tytułowej Kirgizji. Kapuściński zatrzymuje się na wybranych przez siebie kilku szczegółach codziennego życia w każdym kraju. Pozostały w tych tekstach, oprócz zapachu miejsc, także szerokie pokłady uznania Autora dla przetwórczej energii i mocy socjalistycznej modernizacji tradycyjnych społeczeństw.W zasadzie jest to najbardziej zaskakujące w tych tekstach – właśnie ten pokrewny Żeromskiemu, pozytywistyczny zachwyt postępującymi przemianami w państwie z wiadomym kontekstem. Z jednej strony zdziwienie przewodnikiem, który przekonuje Autora, że Mahometa nigdy nie było, z drugiej strony, kilka kartek dalej, mamy na przykład taki ustęp: „Azja radziecka jest dzisiaj wielkim placem budowy, terenem nieustającej rewolucji technicznej, a zarazem szkołą życia, uczelnią stu narodów.” (s. 110)
Biorąc pod uwagę czas i okoliczności powstania tych tekstów, takie fragmenty nie dziwią. Jednak w zestawieniu z dużo późniejszym Hebanem czy Szahinszahem brzmią prawie humorystycznie, pozostając niezłym przykładem zmanierowania umysłu i pewnego rodzaju młodzieńczej fascynacji dziejącymi się zmianami. Ciekaw jestem, czy różne współczesne teksty, po latach, także będą bawić swoją naiwnością? ;-)
Kapuściński o książce
| <<< poprzedni odcinek | następny odcinek >>> |
Igor odezwij się na Naszej Klasie.Jestem na Anna Dublicka(Kodłubańska).Napisz co u Ciebie.Ania
OdpowiedzUsuń