aktualizacja w weekendy ;-)

piątek, 30 listopada 2007

Dzień 10, Pingyao i okolice

8 sierpnia 2007, środa

Ten dzień był w sumie standardowym dniem zwiedzania. Na początku świątynia Shuanglin z XII wieku. Dojechaliśmy do niej turystycznym busikiem, który załatwiła nam jakaś kobieta z hotelu, która wykorzystała to do pokazania klasztoru swojemu dziecku. Po drodze obejrzeliśmy sobie jak powstaje chińska droga oraz wyścigi chińskich traktorów, które z głośnym warkotem wyprzedzały się na trzeciego. W samej świątyni były kolejne tysiące buddysiów w różnych pozach i sytuacjach. Za murami plantacje kukurydzy, rozbrzmiewające hurgotem milionów cykad. Wewnątrz murów cisza, spokój i dwie francuskie turystki, które zamiast aparatu fotograficznego używały akwarel.

Po powrocie obejrzeliśmy miasto i jego zabytki. Po zwiedzaniu drobne zakupy i do pociągu w drogę do Xi'an. Snując się po uliczkach natknęliśmy się w pewnym momencie na barwny korowód. Grupy wielokolorowo ubranych ludzi szły oddzielnymi grupami niosąc określony rodzaj przedmiotów. A to olbrzymie kolorowe wachlarze z krepiny na metalowych obręczach, a to grupa grajków piszczących na swych trąbkach, a to grupa bębniarzy, a to grupa niosąca coś w rodzaju ogromnej lektyki. Niektóre z osób były roześmiane, niektóre zapłakane. Te zapłakane miały białe chustki na twarzach. Dowiedzieliśmy się od przechodniów, że to był pogrzeb. Nie wiem jednak w jakim obrządku.

Wieczorem kupiliśmy jeszcze zapasy herbaty i bez problemów wsiedliśmy do pociągu do Xi'an. Bilety były w porządku.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka