aktualizacja w weekendy ;-)

środa, 20 czerwca 2007

nuda...

Ależ ten czas... itd. A w międzyczasie koncerty, próby, kłótnie, bolące zęby. W sumie normalka. Pralka-normalka. Przemielone jak kotlet, aż sie pisać nie chce. Przy pewnym stopniu nasilenia wydarzeń, przy pewnej dozie nadwrażliwości na bodźce, wszystko zlewa się w papkę codzienności. Kaktusy wypuściły nowe kolce, dużo słońca było ostatnio. A jak spadła ulewa to skrzynki balkonowe wypełniły sie po brzegi. Wyjazd na Pomorze i pomalowanie kuchni. Stolik na balkon i żyrandole do kuchni. I kogo to interesuje, skoro nawet dla mnie jest życiową papką. Nie, nie to że nieistotną. Jak dobrze zjem (np. Baraninę biryani masala albo sandacza z pieca) to jest to fantastyczna treść życia. Ale żeby ten akt kulinarnej przyjemności wymieniać jako ciekawy przypadek? Że co? Że jak nie lubię ryb a sandacz mi smakował to trzeba się podzielić ze światem tym doniosłym wydarzeniem? Zresztą może kiedyś opiszę tego sandacza. W sumie czemu nie. Przyda się w momencie gdy np. Stracę możliwość czucia smaków. Wtedy pozostaną tylko wspomnienia. Te wspomnienia.

Chyba słońce mi mózg wypaliło...

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka