aktualizacja w weekendy ;-)

piątek, 24 listopada 2006

Marzenia?

W szeregi moich myśli zakrada się rezygnacja. Tracę zainteresowanie kolejnymi aspektami życia. Uciekam w świat literatury, rozmawiam tylko przez internet. Kontakty z żywymi ludźmi to zawsze jedynie pozór, gra, aktorstwo. Tak zwanych „prawdziwych relacji” brak. Brakuje ich coraz bardziej. Coraz bardziej przewrażliwiony jestem na przejawy braku zainteresowania moją osobą ze strony świata. Coraz bardziej dotykają mnie coraz mniejsze gesty olania. Zagłębiam się w jakiejś chorobie, której nazwy nie znam. I nawet mnie to nie interesuje.

Czy o czymś jeszcze marzę? Marzę jedynie o chwili spokoju, o kilku dniach, w czasie których nikt nie będzie ode mnie chciał bym cos dla niego zrobił, ani nie będzie miał do mnie o coś pretensji. Marzę o śnie, marzę o nic nie robieniu. Marzę o takim czasie, po którym poczuję ta nudę, która pcha człowieka do działania, tą fantastyczną nudę, która sprawia, że czujesz w sobie energię do przeniesienia góry i czekasz tylko na impuls. Nuda to trampolina, na której rozbujane pragnienia dostają kopa do realizacji. Czy to są marzenia zdrowego człowieka?

Czy nie brak mi w życiu na przykład miłości? Albo pieniędzy? Albo przyjaciół? Albo sensu życia? Albo innego gówna, które pochłania identyfikację każdego nastolatka doprowadzając go na skraj samobójstwa. (Kurcze, może to nie najszczęśliwsze spostrzeżenie w czasie, gdy gdańskie wypadki mogą nasunąć błędne interpretacje) Nie, całą energię wkładam w zabicie w sobie tamtych pragnień. Jak nie możesz wroga pokonać to musisz go pokochać. Albo: wyzwól się z pragnień, one bowiem czynią cię nieszczęśliwym. No to staram się wyzbyć. Czy chcę żeby mi się udało? Nie wiem. Dlatego napisałem, że marzę JEDYNIE o spokoju. Czy to nie jest pragnienie psa? Nie wiem, nie umiem dogadać się z psami...

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka