aktualizacja w weekendy ;-)

piątek, 10 listopada 2006

Houellebecq i "Możliwość wyspy"

„Recenzje z Możliwości Wyspy trafiły na pierwsze strony magazynów literackich wiele miesięcy przed publikacją. Dzięki błyskawicznym przekładom książka ukazała się w kilku krajach jednocześnie. W ciągu ośmiu dni od premiery wydawca francuski sprzedał cały nakład – 200 tys. egzemplarzy. Autor zapowiada adaptację filmową we własnej reżyserii.”

To tyle z okładki tej książki, którą zmęczyłem ostatnio powodowany wewnętrznym imperatywem poznania czegoś co jest dyskutowane nawet w wielkonakładowych dziennikach. Nie zachęciły mnie drukowane tam fragmenty powieści, nie zachęciły mgliste recenzje. Jednak aby mieć zdanie na jakiś temat – trzeba ten temat poznać, chociaż liznąć. Pisarze, których szanuję, wypowiadający się się na temat twórczości Houellebecqa nie maja o nim wysokiego zdania. Po przeczytaniu książki dołączyłem do nich, choć pewnie z zupełnie innych powodów.

Co mi się nie podoba? Niekonsekwencja i bałaganiarstwo. Bohater obudził się i z przerażeniem stwierdził, że nie ma przy nim psa. Okazało się, że pies ociera się się o drzewo kilka kroków dalej wściekle ujadając. Ujadanie bohatera nie obudziło? Albo stopione lody arktyki i antarktydy zatopiły prawie całą Azję zostawiając tylko Tybet. A Europa? Europa pogrążyła się w wojnach. Przecież wiadomo, że Europa leży znacznie wyżej niż Tybet. Takich rzeczy jest w powieści mnóstwo i niestety sprawiają one, że wszystko się czyta nie jak przekaz intelektualisty ale jak opowiadanie uczniaka. Dbałość o szczegół i trzymanie się praw fizyki pozwoliło Lemowi zbudować światy, które porażały swoim filozoficznym przesłaniem. Można było wejść w wykreowany świat bez wątpliwości, zapominając o jego fikcyjności, wniknąć w jego system wartości i poczuć co jest nie tak, albo zastanowić się nad przesłaniem. Niestety u Houellebecqa te drobne niekonsekwencje sprawiają, że wykreowany świat momentalnie rozpada się z hukiem jak przerwany budzikiem sen, wracasz na jawę i stwierdzasz: ale głupi ten sen. Niestety, aby pochylić się nad wartością przekazu autora musi on zadbać także o stronę formalną.

Może Houellebecq powinien skupić się na eseistyce publicystycznej, zostawiając literaturę literatom. Albowiem (choć to już można zrzucić na karb tłumaczenia) również językowa strona powieści pozostawia wiele do życzenia. Stanowczo Houellebecq nie jest mistrzem słowa. Nie jest również mistrzem artystycznej konstrukcji powieści. Pomysł to nie wszystko. Powieść to nie konceptualizm.

Recenzje na Biblionetce

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka