aktualizacja w weekendy ;-)

środa, 13 września 2006

Tatry

Zawsze marzyłem, aby przejść się po skałach, o których pisał stary Witkiewicz, z których spadł Karłowicz i o których opowiadali znajomi. Ładna pogoda, góry i adrenalina zagłuszająca zmęczenie. Marzenie o Granatach czy Kościelcu pewnie jeszcze jakiś czas zostanie nie zrealizowane, ale kilka dni temu przeszedłem się wreszcie po skałach, na które moja druga połowa miałaby chęć ale brakuje odwagi. Pojechaliśmy z grupą znajomych w słowackie Tatry Wysokie.

Pierwsza rzecz: kupa ludzi jak to w Tatrach, choć jednak bardziej rozciągnięta w przestrzeni. Ludzie wszędzie na szlaku, ze zdecydowaną przewagą Polaków. Zaskoczyła mnie spora liczba Węgrów i niska frekwencja samych Słowaków. Mniej niż w polskich górach było także trampkowiczów i pań na szpilkach. Być może w te rejony trudno jest dotrzeć w kilka godzin.

Druga rzecz: schroniska dużo bardziej surowe, o architekturze blaszanego baraku. Szczególnie te w wysokich górach. Nie bardzo rozumiem, jak nie zawalają się pod śniegiem te płaskie dachy. I zaopatrzenie przynoszone faktycznie na plecach. W jednym schronisku widzieliśmy rekordy tragarzy, którzy na własnych plecach przynieśli do poszczególnych schronisk od 160 do 201 kg. Niestety w pierwszej chwili nie skumaliśmy o co chodzi i nie zapisałem jako ciekawostki które schronisko jaki dzierży rekord.

Trzecia sprawa: góry. Dziś już chyba nikt nie chodzi w góry by szukać samotności kontemplacji i skupienia. Nie sposób tego zaznać w tym zadeptanym przez turystów regionie. Jeszcze może w Gorganach czy Czarnohorze (z tych najbliższych nam gór) można iść przez tydzień nie spotykając żywej duszy. Ale tam też pewnie się to zmieni, jak codzienność trosk zejdzie do poziomu pozwalającego korzystać z życia. Jest jednak w wysokich skalistych górach coś, co pozostanie chyba niezmienne, pomimo widocznych z daleka sunących wydeptanymi ścieżkami ludzkich mrówek. Tą rzeczą przyciągającą jak magnes jest przejmujący i nieprzemijający majestat. Szczególnie teraz, gdy jakiekolwiek resztki majestatu szargane są z niezwykłą zaciekłością, gdy ostatnie wyspy zamieniane są w bagno, teraz to doświadczenie wielkości pozbawione ludzkiego udziału, ludzkiego wymiaru pozwala uporządkować sobie świat i wartości własnego marnego życia.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka