aktualizacja w weekendy ;-)

poniedziałek, 21 sierpnia 2006

Takeshi Kitano i jego Lalki

Kiedyś na spotkaniu u mojego kumpla z czasów dzieciństwa, jeden z jego gości, nie wiedząc co ze sobą zrobić, otworzył kolejną puszkę piwa i zapytał: To co? Może jakiś film puścimy? Filmu oczywiście nie obejrzeliśmy, ale zacząłem z nim rozmawiać o kinie egzotycznym. On stwierdził, że jest fanem kina wschodnioazjatyckiego i że jest tam naprawdę sporo filmów, które na zachodzie są kompletnie nie znane, a których jakość, przy tym co dociera do europejczyków, jest jak jakość diamentu przy graficie. Jako przykład przywołał reżysera Takeshi Kitano, jako twórcę niezależnego i płodzącego filmy naprawdę wysokiej jakości według własnych scenariuszy. Przewrotność ich fabuły i głębokość spojrzenia połączona z humorem, który długo po Kitano zaczęto nazywać Tarantinowskim, są całkowicie nam obce, bo nieznane. I najnowszy wtedy film Kitano pod tytułem "Zatoichi" jest jednym ze słabszych jego filmów, co pokazuje brak rozeznania decydentów wybierających filmy, albo po prostu wybór jest dostosowywany do rzekomego poziomu odbiorcy w Europie. Następnie otrzymałem wykład o twórczości Kitano, gdzie natłok informacji w połączeniu z trudnością powtórzenia (nie mówiąc o zapamiętaniu) kolejnych nazwisk i tytułów sprawił, że nie wyniosłem z tej rozmowy nic ponad to, że Kitano wielkim reżyserem jest.

Wczoraj zostałem namówiony przez moja drugą połowę na kino. Poszliśmy na rzekomo fantastyczny film pod tytułem "Lalki". Dopiero w kinie zobaczyliśmy, że to film sławnego Takeshi Kitano. Fantastycznie! Zaczynają sprowadzać jego filmy! Gutek dostrzegł wreszcie gwiazdę. Diament wschodnioazjatyckiego kina będzie dostępny także dla nas! No dobrze. Uprzedziłem połowicę, że to reżyser filmów o Yakuzie, że mogą się strzelać ale niekoniecznie, i że w takim razie cieszę się, że dałem sie namówić na "Lalki" (ale nie z powodu potencjalnych strzelanek)... No cóż...

O czym jest ten film? Przede wszystkim o miłości, o wierności, o spełnieniu. Mógłby być też dobrą ilustracją do powiedzenia, autorstwa chyba Marka Twaina, że jak Bóg chce kogoś ukarać to spełnia jego marzenia. Tu, spełnienie miłości oznacza zakończenie drogi. Film powinien spodobać się fanom ekranizacji "Władcy Pierścieni". Tam w pierwszej części bohaterowie szli szli szli. W drugiej części biegli biegli biegli. A w trzeciej dołączyły do nich konie i bohaterowie jechali jechali jechali. A wszystko w olśniewających pejzażach, fantastycznej upoetycznionej przestrzeni. "Lalki" nawiązują do pierwszej części. Jest w filmie kilka fajnych pomysłów, ale niektóre są nierozwinięte, urwane w połowie, inne zaś rozwleczone do granic wytrzymałości widza. W zasadzie tylko jeden wątek podstarzałego bossa yakuzy jest dobrze i konsekwentnie dramaturgicznie poprowadzony i rozwiązany. Reszta, z głównym wątkiem na czele jest po prostu niestrawna. I podobnie jak we "Władcy" strona wizualna nie ratuje. To nie jest "Hero", gdzie malarskość obrazu jest arcydziełem. Być może są tu obecne różne kulturowe odniesienia, które dla mnie są nieczytelne, ale "Sny" Kurosawy też są seria alegorii, które u większości wywołują tytułową senność, ale skomplikowana symbolika się broni jako dzieło filmowe, jako seria obrazów. "Lalki" niestety się nie bronią. Nużą. Szczególnie po takich filmach jak "Pusty dom" albo "Łuk" gdzie też się pozornie niewiele dzieje, a ile się dzieje! Tutaj niestety, mam wrażenie, że trochę za mało było materiału na film. Może gdyby go skrócić chociaż o połowę, cos by z tego wyszło. A tak? Pozostaje w głowie jedynie scena z plakatu i czerwony sznur, na którym widz ma ochotę sie powiesić.

Czy przestałem lubić Takeshi Kitano? Nie. Jak dotąd mam poczucie, że nie miałem okazji go nawet zapoznać. Dalej czekam na jego film, który mnie powali, który mnie zachwyci. "Zatoichi" jest ładny, sprawny i poprawny. Ale jedynie poprawny. Nie zachwycił mnie i nie rozczarował. Już "Old-Boy" był bliski temu, ale to nie był film Kitano. A jeśli chodzi o opowieść kolegi przyjaciela - dalej czekam na potwierdzenie słów jego.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka