aktualizacja w weekendy ;-)

czwartek, 3 sierpnia 2006

Adrenalina

Dopiero jak człowiek uświadomi sobie swoją śmiertelność, zaczyna naprawdę żyć. Dopiero poznanie ograniczeń uwalnia człowieka do. Daje możliwość rozwinięcia skrzydeł tam, gdzie jest to wykonalne, bez bezsensownego walenia głową w mur. Nie czyni szczęśliwym, ale daje poczucie spokoju i kontroli. Taki człowiek zaczyna wynajdować sobie różne formy aktywności, które zaspokoją podświadomą potrzebę ustawicznego stresu, zaczyna wiele ryzykownych, bądź przekraczających jego możliwości działań, by mieć poczucie dyskomfortu, do którego jest przyzwyczajony od dzieciństwa: poczucia braku i niespełnienia. Uzależnienie od adrenaliny jest często opisywane przez wolontariuszy biorących udział w niebezpiecznych misjach.

Ostatnio rozmawiałem ze znajomym o tym, że jeszcze wszystko przed nami, że to co się działo dotychczas – to już się działo i nie mamy już na to wpływu, że to co mamy do zrobienia jest ciągle przed nami, a osiągnąć możemy to co chcemy, bo chcieć to móc. Zapytał mnie tylko: a co ty na jakimś kursie pozytywnego myślenia byłeś? I wyprowadził mnie lekko z autoterapeutycznego zacięcia, z transu dobrych racjonalizacji, z mantry uspokajających zdań. Mogłem mu szczerze odpowiedzieć, jak Polak Polakowi: nie, wszystko mi się wali i pali pod nogami, próbuję oszukać samego siebie, przekonując do mojego kłamstwa także innych, ale jak widać chyba znowu mi nie wyszło. Wzruszyłem więc ramionami i wróciłem do swoich stresujących zajęć, absorbujących życiowe energie, marnotrawiąc życie, które z takim bólem zostało mi ofiarowane raz jeden jedyny. A świadomość śmierci? Pozwala mi olać tych wszystkich moralizujących konowałów skrzeczących mi nad głową jakieś bzdury o niewykorzystanym potencjale, o marnowaniu szans czy lokowaniu wysiłków w niewłaściwych miejscach. Jakie to ma znaczenie, skoro jutro mogę zakończyć tą przygodę życia, a za 50 lat i tak będę miał poczucie, że nic nie osiągnąłem. Kryzys wieku średniego będzie mi obcy, bo działać zamierzam zacząć dopiero na emeryturze, a dziś żyję po prostu nie czekając na cuda.

A adrenalina? Teraz dostarczają mi jej urzędnicy. Nigdy nie przypuszczałem ile energii może kosztować hamowanie się przed wybuchem na kretyńskie wymagania lub zalecenia realizowane zgodnie z założeniem włoskiego strajku. A wszelkie przepisy doskonale się do tego nadają i stosowane przez odpowiednie osoby są doskonałym narzędziem psychicznego sadyzmu. A że zawodowo mam do czynienia z urzędnikami (to chyba objaw masochizmu) to niestety mogę tylko powiedzieć, że prawo iż dobry pieniądz jest coraz bardziej wypierany przez zły pieniądz nigdzie nie jest tak prawdziwe jak przy wymianie kadr urzędniczych. I tak od pozytywnego myślenia doszedłem znowu do wulgarnego utyskiwania na biurokrację.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 


Igor Czajka - Copyright 2008. Wszystkie Prawa Zastrzezone.

mail do autora - Igor Czajka